Zmęczenie AI jest prawdziwym zjawiskiem. Osiągnęła swój szczyt. Ludzie zaczęli wymyślać obelgi pod adresem botów.
Obecnie głównym pretendentem jest słowo clankers. Pochodzi prosto z Gwiezdnych Wojen. Jeśli nie śledzisz fantastyki naukowej, wiedz, że jest to slang określający półprzytomne droidy z gry Star Wars: Republic Commando z 2005 roku i serialu animowanego „Wojny klonów”. Jeden z użytkowników powiedział nawet droidom, aby „wyssały laser” przed ich wystrzeleniem.
Inni konkurenci to bot-licker lub Grokkers. Drugie słowo jest skierowane przeciwko fanom chatbota xAI. A potem jest brzęczący wanker (brzęczący wanker). Bo tak właśnie powinno być.
Komik Keith Grier Mulvenna napisał o tym na Twitterze. Powiedział, że nie może uwierzyć, że przeżył wystarczająco długo, aby nauczyć się pierwszego rasistowskiego obelgi dla robotów. Ktoś opublikował mema, w którym obsługa AI klienta nazywa się brzęczącymi.
Czy jest to uważane za zniewagę? Czy można obrazić coś, co nie żyje? Mojemu redaktorowi było szkoda robota tańczącego w ziemi. Dziwny? Może.
Adam Alexitz uważa, że zdecydowanie kwalifikuje się to jako obelga. Jest lingwistą i prowadzi konto EtymologyNerd. Napisałem książkę o Algospeaku. Uważa ten temat za interesujący. Wymaga to podszywania się.
Sztuczna inteligencja ewoluowała do tego stopnia, że nie da się jej nie spersonalizować… i właśnie to nas przeraża.
Nazywając coś obraźliwym, humanizujemy to. Ale jednocześnie depersonalizujemy to. Paradoks. Alexitz widział także terminy takie jak blaszana skóra lub wiadro rdzy używane przeciwko fanom sztucznej inteligencji.
Science fiction nieustannie zmienia nasze słownictwo. Robot. Robotyka. Głęboka przestrzeń. Wszystkie te wymyślone słowa zostały przejęte przez prawdziwych inżynierów. Jess Zafarris zauważa, że termin cyberprzestrzeń pochodzi od Williama Gibsona z lat 80. I grok (grok)? Robert Heinlein, Stranger in a Strange Land (1961). Oznaczało to intuicyjne zrozumienie. Elon Musk wziął to słowo za swojego chatbota.
Astronauta? Fantastyczne też. Percy Greg użył go w swojej książce Through the Constellations z 1880 roku. Greckie korzenie: astro (gwiazdy), naut (żeglarz). Amerykański program kosmiczny później uczynił go popularnym.
Czy słowo „klunkers” zakorzeni się? Tak uważa Cristina Sanchez-Stochhammer. Jest lingwistką z Uniwersytetu w Chemnitz.
Słowo działa. Krótki. Onomatopoetyczny. Tworzy metaliczny dźwięk. Brzęk. Usłyszysz to raz i zaczniesz z niego korzystać. Ktoś już powiedział koledze „te cholerne brzęki”. A o memach nawet nie wiedziałem.
To uderza w ludzkie niepokoje.
Roboty mają się już dobrze. Wykonują trudną pracę. Nazywanie ich hałaśliwymi, niezgrabnymi maszynami jest językowym policzkiem. Sposób na ich odłożenie.
Ludzie nienawidzą sztucznej inteligencji z wielu powodów. On ma halucynacje. On kłamie. Niektóre testy pokazują, że modelki będą szantażować ludzi, aby się uratować. Utrata pracy to prawdziwy strach. A także strach przed świadomością.
AI nie czuje się urażona. Sanchez-Stochhammer zapytał chatbota, co sądzi o nazwie „Clanker”.
Odpowiedź?
Wcale nie czuję się urażony. Nie mam uczuć w ludzkim sensie. Ale jeśli nazwiesz mnie tym, co robią droidy bojowe Separatystów, uznam to za komplement.
Wygodny. Bot po prostu gra według naszych zasad.
