Łuk relacji matka-córka rzadko jest linią prostą. Jest to kręta droga, która często zaczyna się od uwielbienia, pogrąża się w nastoletniej pogardzie i przy odrobinie szczęścia powraca ponownie po trzydziestce. W wieku pięciu lat twoja matka jest boginią. Rozmazujesz jej szminkę na ustach i chodzisz w jej szpilkach. Chcesz być nią. To oddanie zwykle załamuje się w wieku około trzynastu lat. Nagle zostaje oderwana od rzeczywistości. Nieświadomy. Głównym sposobem komunikacji przez następne pięć lat będzie przeciągające się, bolesne „Maaaaaaaaam!”
Potem następuje przesunięcie. Gdzieś pomiędzy dwudziestym a trzydziestym rokiem życia dynamika się zmienia. Znowu staje się twoją najlepszą przyjaciółką.
„Są to oryginalne relacje, a także relacje, które są romantyczne, ale nie szanowane” – mówi dr Lee Sharkey, który prowadzi popularny kurs na temat dynamiki matki i córki na Uniwersytecie Maine w Farmington. “Kobiety dorastają i wiele ich energii kieruje się w stronę mężczyzn, ale ich początkowy związek miłosny jest z matką. Jeśli my, córki, nie przyznamy się do tego, zamykamy się na wielkie źródło siły i zrozumienia samych siebie. “
Jak wczesne doświadczenia tworzą więzi
Podstawa tej więzi często kładzie się podczas stresujących wydarzeń lub wspólnych historii, które wymuszają bliskość. Weźmy na przykład Rose Marie Freese, która wychowała cztery córki. Zauważa, że jest z nimi bliżej „w taki sposób, że nie sądzę, że można być ze swoim synem”. Ze swoimi dziewczynami ma cztery najlepsze przyjaciółki, które dyskutują o emocjonalnych niuansach kobiecości, których mężczyźni często unikają.
Potwierdza to jej córka Laura, obecnie 36-letnia krytyczka telewizyjna „Variety”. Ich więź wzmocniła się w traumatycznym okresie. W ostatniej klasie liceum zmarł ojciec Laury.
„Ten rok prawdopodobnie najbardziej scementował nasz związek, kiedy byliśmy tylko my dwoje w tej strasznie przygnębiającej sytuacji” – wspomina Laura. „Pomagaliśmy sobie nawzajem w tym strasznym roku”. Ten wspólny smutek ujawnił wrażliwość, która zaskoczyła jej rodzeństwo. Laura pamięta, jak gdy wychodziła za mąż, zapytała matkę, czy jest dziewicą.
„Myślę, że moje siostry zawsze są zszokowane, ponieważ mogę zapytać mamę prawie o wszystko” – mówi Laura. Reakcja jej matki? – O Boże, tak. Nie była zawstydzona. Jej siostry były w szoku.
W przypadku innych zbliżenie następuje później. Martha Frase-Blunt, niezależna bizneswoman z północnej Wirginii, opisuje siebie jako buntowniczkę. Jej matka, Anna, zgadza się z tym.
„W liceum, kiedy przed szkołą schodziła na śniadanie na dół, po prostu na nią patrzyłam i mówiłam: «Nie, nie masz tego na sobie. Zmień ubranie»” – śmieje się Anne. „Kłóciliśmy się i przeżyliśmy wiele stresu, ale ja i ona jesteśmy bardzo podobni, teraz to rozumiem”.
Punkt zwrotny? Wybór uczelni przez Martę. Uczęszczała do macierzystej uczelni Ann, Randolph-Macon Women’s College w Lynchburgu w Wirginii. To była decyzja Marty, a nie jej matki. Anne przyznaje, że była zachwycona, ale nie chciała sprawiać wrażenia natrętnej. „Miałam coś w rodzaju podświadomego przeczucia, że może ona mnie trochę szanuje i może chce być trochę taka jak ja, a to dla mamy duży komplement”.
Bariera na drodze do niezależności osoby dorosłej
Pomimo tych chwil połączenia, relacje między matką i córką nie zawsze układają się gładko. Chmury burzowe często gromadzą się wokół jednej konkretnej, trwałej kwestii: akceptacji.
„Czy matka zaakceptuje córkę jako osobę dorosłą?” – pyta dr Laura Tracy, terapeutka małżeńska i rodzinna, która specjalizuje się w poradnictwie dla par matka-córka. Tu nie chodzi tylko o położenie geograficzne czy harmonogram wizyt. Chodzi o autonomię.
Czy kiedy przyjeżdża do nas córka, matka pozwala jej na prowadzenie własnego domu? Czy ufa swojej córce, że poradzi sobie z własnym życiem w małych i dużych sprawach? Z kim ona się spotyka? Gdzie ona pracuje? Jak ona wydaje swoje pieniądze.
„Pozwolenie córce na bycie własną kobietą to uniwersalne wyzwanie” – wyjaśnia Tracy. To jest przeszkoda oddzielająca dynamikę dzieciństwa od prawdziwych przyjaźni w dorosłym życiu. Dopóki ta granica nie zostanie wytyczona i szanowana, połączenie pozostanie kruche, utknęło pomiędzy przeszłością a teraźniejszością.
Złość w napiętej relacji matka-córka często przypomina mur. Obie kobiety krzyczą, ale nikt ich nie słucha. Zdaniem dr Tracy dzieje się tak dlatego, że kontrolę przejęły stare wzorce kontroli i buntu. Córka słyszy krytykę tam, gdzie jest tylko zaniepokojenie. Matka słyszy wrogość tam, gdzie w rzeczywistości jest prośba o połączenie. To błędne koło. Nie da się tego złamać jednym telefonem. Czasem trzeba całkowicie zmienić sposób komunikowania się.
E-mail działa. Obniża ton głosu. Daje to czas na przemyślenie przed rozpoczęciem pisania. Jeśli rozpoczęcie dialogu wydaje się zbyt trudne, spróbuj zastosować łagodniejsze podejście. Obejrzyj film o rodzinach. Przeczytaj książkę o macierzyństwie. Pozwól, aby osoba trzecia przemówiła za Ciebie.
Carrie Hutton doskonale o tym wie. Przez wiele lat jej relacje z matką były zepsute z powodu przemocy emocjonalnej ze strony ojczyma. Carrie miała siedem lat, kiedy pojawił się w ich życiu. Mieszkał z nimi aż do ukończenia przez nią szkoły średniej. Uszkodzenia nie są już tylko przeszłością; zatruł teraźniejszość. Mając dwadzieścia kilka lat Carrie była pełna złości. Jej matka, Sue, nie chciała o tym rozmawiać. Chciała tylko, żeby wszyscy ruszyli dalej.
Ta cisza trwała aż do weekendu, który stał się katartyczny i wszystko zmienił. Carrie w końcu przemówiła.
“Muszę zrozumieć, co się stało. To część mnie, tak samo jak moje blond włosy i niebieskie oczy. Masz trzy córki, które cię kochają i uwielbiają, i nie rozumiem, dlaczego tak się złościsz, kiedy o to pytam. “
To była ich pierwsza prawdziwa rozmowa. W odpowiedzi Sue napisała długie listy do swoich trzech córek. Przedstawiła swój wybór. Wyjaśniła swoje poczucie winy. Pisanie pozwoliło jej uporządkować myśli, których nie mogła wypowiedzieć na głos. Carrie je przeczytała. Widziała ograniczenia swojej matki. Widziała wysiłki swojej matki.
„Uświadomiłam sobie, że moja mama jest tym, kim jest, dzięki temu, co ją spotkało, i zrobiła wszystko, co mogła” – mówi Carrie. „Myślę, że zaczynasz dostrzegać cząstkę siebie w swoich rodzicach”.
Dzięki tej zmianie nie tylko przeszłość została uzdrowiona. To zmieniło ich przyszłość. Sue rozpoznała siebie w Carrie. Oboje są niestabilni emocjonalnie. Oboje szukają rozwiązań problemów emocjonalnych. Ale kiedy Carrie przeprowadziła się z Pensylwanii do Atlanty, aby zamieszkać sama, coś zaskoczyło. Niezależność dała Sue pozwolenie na odejście. Relacja zacieśniła się, gdy Carrie udowodniła, że potrafi sama prosperować.
Dlaczego samoświadomość jest ważna przed nawiązaniem kontaktu
Nie możesz uzdrowić związku, jeśli najpierw nie dowiesz się, kim jesteś. Juanita Johnson, terapeutka z Nowego Jorku, cały czas zajmuje się tą dynamiką. O więzi matka-córka prowadzi rozmowy z własną 27-letnią córką.
Większość matek chce wspierać swoje córki. Są nimi zdezorientowani. Patrzą na swoje córki i widzą projekt. Nie patrzą w głąb siebie. Nie pytają, co o sobie wiedzą. Projektują własną niepewność na swoje dzieci.
Córki cierpią, gdy matkom brakuje samoświadomości. Matka, która rozumie własne wady, okazuje siłę. Pokazuje córce, że bycie człowiekiem jest w porządku. Lepiej być niedoskonałym i świadomym, niż doskonałym i ślepym.
Strach przed upodobnieniem się do swojej matki
Istnieje określenie określające horror przemiany w matkę. Matrofobia. Jest to powszechne w kulturze Zachodu. Kobiety boją się, że powtórzą błędy poprzedniego pokolenia. Boją się gniewu. Kontrola. Cisza.
Doktor Sharkey wierzy, że to się zmienia. Stary scenariusz jest przepisywany. Kobiety, z którymi przeprowadzane są wywiady na potrzeby tej historii, nie boją się swoich matek. Podziwiają ich. Widzą wady. Akceptują je. Wybierają więź zamiast strachu.
Nie jest to rozwiązanie idealne. Czasem nadal pojawia się złość. E-maile są nadal wysyłane z dodatkowymi kropkami. Ale wzór jest zepsuty. Nie musisz tego powtarzać. Możesz wybrać, czy chcesz słuchać. Możesz też napisać.
Stary scenariusz matczynej rywalizacji staje się przeszłością. Dr Sharkey zauważa, że choć jego pokolenie borykało się z emocjonalnym dystansem i napięciem, dzisiejsze relacje są pełniejsze i bardziej otwarte. Najważniejszym czynnikiem tej zmiany było zatrudnienie matek poza domem. Ta zmiana pozwala córkom postrzegać matki jako złożone, różnorodne jednostki, a nie jako projekcje niespełnionych ambicji.
Wspólne interesy wzmacniają więzi
Wspólne interesy sprzyjają zbliżeniu. Laura Frees i jej matka Rosie May zaprzyjaźniły się dzięki literaturze. Rosie May zapisała się na konferencję dla pisarek w college’u Laury. Laura, która studiowała literaturę angielską, przyznała, że bez wsparcia matki prawdopodobnie by tam nie pojechała.
„Było wspaniale” – mówi Laura. „I tak powinienem był to zrobić. Ale było po prostu wspaniale”.
Te wspólne doświadczenia są znaczące. Tworzą przestrzeń do wzajemnego zachwytu. W rozmowach, gdy matki i córki opisywały się nawzajem, nieustannie pojawiało się słowo „niesamowite”.
Pozwolenie na bycie sobą
Juanita Johnson mówi, że największym darem jest pozwolenie. Córka może być, kim chce, bo sama matka jest, kim chce.
Okres dojrzewania często przypomina kryzys tożsamości. Dziewczyny poświęcają się, aby dopasować się do zespołu. Znika ten sam zapał, charakterystyczny dla dzieciństwa. Tracą kontakt ze swoim wewnętrznym kompasem.
Kiedy matki wykazują samoakceptację, córki uczą się znajdować własną ścieżkę, nie zatracając się przy tym.
Zrezygnuj z kontroli
Martha Frase-Blunt wspiera niezależność, dając swoim córkom narzędzia do podejmowania decyzji. Jej matka, Rosie May, podziwia takie podejście.
Niedawno ośmioletnia Rachel, córka Marty, stanęła przed wyborem. Mogła pozostać w szkole podstawowej lub przenieść się na rygorystyczny program artystyczny.
Marta nie podjęła decyzji za nią. Pomogła Rachel sporządzić listę zalet i wad.
- Utrata przyjaciół
- Dostęp do teatru, tańca i sztuk wizualnych
Rachel myślała boleśnie przez całą noc. Rano wybrała szkołę plastyczną.
Mama Marty była pod wrażeniem. Przypomniała sobie, że żałowała, że jej własne dzieci nie miałyby więcej wolności, gdyby okoliczności były inne.
Siła spotyka się z życzliwością
Niezależność to nie tylko siła. Rosie Mae Frees ceni siłę woli swoich córek. Ale docenia też ich życzliwość.
„Potrzebny jest jeszcze jeden element” – mówi. „Współczucie i zrozumienie. W przeciwnym razie życie stanie się zbyt wąskie”.
Społeczeństwo każe kobietom być wytrwałymi. To jest dobre. Ale zadowolenie wymaga czegoś więcej niż samej siły. Wymaga empatii.
Rosie May ma nadzieję, że zapewni swoim córkom tę równowagę.
Współczesne macierzyństwo nie polega na kontroli. Chodzi o pokazanie życia, które jest jednocześnie mocne i miękkie. Wystarczająco mocny, aby stać sam. Wystarczająco czuły, aby nawiązać kontakt z innymi.
Przepaść między pokoleniami się zmniejsza. Nie dlatego, że matki się wycofują, ale dlatego, że zanurzają się we własnym życiu. I w ten sposób zostawiając miejsce swoim córkom, aby mogły zrobić to samo.
To skomplikowane. To jest prawdziwe. I to działa.






















